We wtorek, 19 maja, uczniowie klasy 3c wybrali się na niezwykle barwne i pouczające warsztaty do Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Tematem przewodnim naszej lekcji muzealnej były... związki frazeologiczne! Przekonaliśmy się, że język polski skrywa w sobie mnóstwo tajemnic, a wiele popularnych powiedzeń ma swoje korzenie w dawnej codzienności naszych przodków.
Podróż w czasie: Od izby krakowskiej do szkolnej ławki.
Naszą przygodę rozpoczęliśmy od zwiedzania tradycyjnych wnętrz. Przekraczając progi izby krakowskiej, podhalańskiej oraz dawnej sali szkolnej, poczuliśmy się jak w wehikule czasu. Otoczeni zabytkowymi przedmiotami, krok po kroku odkrywaliśmy znaczenie i pochodzenie przysłów, które do dziś słyszymy od dorosłych.
Dowiedzieliśmy się m.in.:
Dlaczego o planach, które są dopiero na samym początku, mówimy, że są w powijakach.
Skąd się wzięło rosnąć jak na drożdżach oraz jak piekarz musiał tłumaczyć łopatologicznie.
Kiedy dawniej bito na alarm i dlaczego zamożny gospodarz miał dojną krowę.
Co to znaczy mieć nabitą kabzę (i ile to ma wspólnego z pełnym portfelem!).
Dlaczego rzeczy powtarzalne są na jedno kopyto, a dawni rzemieślnicy potrafili zabić ćwieka.
Skąd wzięło się zgubić wątek przy warsztacie tkackim i dlaczego podczas ulewy leje jak z cebra.
Kto smalił cholewki do panien i dlaczego nie warto pleść koszałków-opałków, nawet gdy ma się wszystkiego całą furę.
Jednym z najciekawszych momentów była wizyta w starej klasie. Uczniowie mieli okazję zasiąść w dawnych ławkach i przekonać się, jak trudna była nauka pisania. Z wielkim zapałem kreślili na tradycyjnych tabliczkach esy-floresy, próbując swoich sił w dawnej kaligrafii!
Na zakończenie warsztatów odbyła się część artystyczna. Każdy trzecioklasista zaprojektował i samodzielnie wykonał własną przypinkę. Znalazły się na nich rysunki oraz napisy przedstawiające ulubione, nowo poznane frazeologizmy.
To był dzień pełen uśmiechu, kreatywności i mądrości. Teraz żadne powiedzenie nie „zabije nam ćwieka”!